Fundusze EuropejskieSamorząd Województwa WielkopolskiegoWCPiTUnia Europejska
    • 28-01-2015

    Demografia nie kłamie: pielęgniarek w Polsce coraz mniej

    Średnia wieku polskiej pielęgniarki nieustannie rośnie i wynosi obecnie 46,9 lat. Już teraz mamy za mało pielęgniarek, bo tylko 5,4 na 1000 mieszkańców. Dla porównania - w Szwajcarii jest ich 16.

    Jak podaje Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych, w latach 2008-2013 liczba zarejestrowanych pielęgniarek i położnych wzrosła o ponad 14 tysięcy. Jednak w tej grupie - oprócz wykonujących zawód - są osoby: bezrobotne, przebywające na urlopach macierzyńskich i wychowawczych, pracujące w innymi zawodzie, przebywające na emeryturze lub rencie.

    Niepokojący jest szybki wzrost średniej wieku pielęgniarek i położnych w Polsce - w 2008 r. dla pielęgniarek wynosiła 44,19 lat, a dla położnych 43,23. Na koniec 2013 roku odpowiednio - 48,69 i 47,69 lat.

    Młodzi się nie garną
    Tak znaczny wzrost średniej wieku świadczy o zbyt małej liczbie osób młodych zarejestrowanych - podaje NIPiP. Najwięcej pielęgniarek jest w przedziale wiekowym 41-65 i więcej lat - 211 807, natomiast w młodszej generacji, tj. w przedziale wiekowym 21-40 lat, zarejestrowanych jest tylko 68 507 pielęgniarek. Średnia wieku pielęgniarek wynosi zatem 46,9.

    Podobnie przebiega rozkład wieku położnych, wśród których w przedziale wiekowym 41-65 i więcej lat zarejestrowanych jest 25 337 osób, a w przedziale wiekowym 21-40 lat - 9 471 osób. Średnia wieku położnych wynosi 47,8.

    Z zestawienia danych dotyczących liczby pielęgniarek i liczby położnych najmłodszych, tj. w przedziale wiekowym 21-25 lat, i najstarszych, tj. 65 i więcej lat, jednoznacznie wynika, że w Polsce nie występuje zastępowalność pokoleniowa zarówno wśród pielęgniarek, jak i położnych.

    Przyjmując założenie, iż minister zdrowia określając limity przyjęć na studia I i II stopnia (w latach 2006-2012), kierował się potrzebami systemu ochrony zdrowia pod względem zapewnienia kadry pielęgniarskiej, należy stwierdzić, iż założenie to nie zostało zrealizowane.

    Limity w latach 2006-2011 zostały wykorzystane w ok. 76 proc., co stanowi 35 333 absolwentów I i II stopnia. Z tej liczby tylko 11 489 osobom wydano prawo wykonywania zawodu pielęgniarki, co stanowi 25,10% ustalonych przez resort potrzeb w zakresie kształcenia zawodowego pielęgniarek.

    Co do położnych to limity w latach 2006-2011 zostały wykorzystane w ok. 67 proc. (6 574 absolwentów I i II stopnia). Z tej liczby tylko 2 209 osobom przyznano prawo wykonywania zawodu położnej, co stanowi 22,58 proc. ustalonych przez ministra zdrowia potrzeb w zakresie kształcenia zawodowego położnych.Zdaniem samorządu pielęgniarskiego dane te mogą świadczyć o braku zainteresowania młodzieży wykonywaniem zawodów pielęgniarki i położnej.

    Zmierzamy ku zagładzie?
    Zdaniem Marii Olszak-Winiarskiej przewodniczącej lubelskiego oddziału Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, te dane świadczą o tym, że „zmierzamy ku zagładzie zawodu pielęgniarki i położnej”.

    - Statystyki są przerażające. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że my o tym mówimy, alarmujemy, ale spotykamy się ze „ścianą”. Nikt nas nie słucha. Czynione są starania, żeby wprowadzić na rynek pracy zawody paramedyczne. Moim zdaniem dla wszystkich znajdzie się praca w systemie ochrony zdrowia, jednak trzeba pamiętać, że tego, co robi pielęgniarka, nikt inny nie jest w stanie wykonać - zaznacza nasza rozmówczyni.

    Przewodnicząca przypomina, że na przepracowaną pielęgniarkę nakłada się coraz więcej obowiązków, rosną też wymagania co do jej umiejętności i kompetencji: - Dlatego całe swoje życie zawodowe uczymy się, podwyższamy swoje kwalifikacje, staramy się być kadrą wysokospecjalistyczną - stwierdza.

    Jednak często słabe wyposażenie oddziałów szpitalnych powoduje, że pielęgniarki nie radzą sobie nie tyle intelektualnie, co fizycznie, bo przecież praca pielęgniarki to też ciężka praca fizyczna. - Bywa tak, że pielęgniarka ważąca ok. 50 kg musi regularnie zmieniać ułożenie na łóżku pacjenta, który waży ponad 100 kg - tłumaczy.

    - Jeśli dochodzi do wypadków, chorób spowodowanych przeciążeniami fizycznymi w pracy, pielęgniarki często nie sprawozdają tych zdarzeń. Boją się iść na długie zwolnienia lekarskie, obawiają się składania dokładnych wyjaśnień dotyczących chorób spowodowanych pracą. Dlatego trudno udowodnić nam, że dochodzi do wielu takich zdarzeń - mówi przewodnicząca.

    Pesymistyczne prognozy
    Z opracowanej przez Naczelną Izbę Pielęgniarek i Położnych prognozy dotyczącej liczby zarejestrowanych i zatrudnionych pielęgniarek w latach 2015-2035 wynika, że:

    • systematycznie zmniejszać będzie się liczba zarejestrowanych pielęgniarek i położnych
    • mimo zmniejszającej się liczby populacji społeczeństwa polskiego nie wzrośnie wskaźnik zatrudnionych pielęgniarek na 1000 mieszkańców. Wskaźnik będzie się zmniejszał z powodu większego tempa ubytku pielęgniarek niż ubytku naturalnego ludności.
    Problemem jest także emigracja zarobkowa pielęgniarek i położnych. Wiele z nich wyjeżdża z kraju od razu po ukończeniu edukacji zawodowej. Z danych Izby wynika, iż od chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej jest duże zainteresowanie uznaniem kwalifikacji w krajach Unii Europejskiej.

    Po spadku zainteresowania w latach 2010-2011 od roku 2012 nastąpił znaczny wzrost osób wyjeżdżającej do pracy w krajach UE. Najliczniejszą grupę stanowią pielęgniarki z tytułem licencjata. W sumie od 2004 r. wydano 16 115 zaświadczeń na potrzeby uznania kwalifikacji zawodowych za granicą. Najwięcej w 2008 r. - 1449 oraz w 2013 r. -1253.

    Za chlebem
    - Do pracy za granicę wyjeżdżają już nie tylko młode pielęgniarki i położne. Te starsze uczą się z powodzeniem języków obcych i coraz częściej z całymi rodzinami przeprowadzają się na Zachód. Nie jesteśmy doceniane przez rząd, tak jak np. zostały docenione Czeszki. Kiedy okazało się, że zaczynają wyjeżdżać do pracy do Niemiec, dostały 100% podwyżki - mówi przewodnicząca lubelskiego OZZPiP.

    - Nasze koleżanki pracują w renomowanych szpitalach w Niemczech, Francji, Hiszpanii. Są bardzo cenione, zajmują wyższe stanowiska, zarabiają, w przeliczeniu, 8-10 tys. zł miesięcznie. W niektórych szpitalach potrafią być całe zmiany lekarsko-pielęgniarskie obsadzone przez Polaków. Nas się straszy, że zastąpią nas Ukrainki, ale one nie przyjadą do Polski, nie opłaca im się to - podkreśla Maria Olszak-Winiarska.

    Nie ma co się dziwić, że pielęgniarki i położne wyjeżdżają „za chlebem”. Z danych NIPiP wynika, że 25 proc. pielęgniarek zarabia poniżej 2200 zł brutto miesięcznie, a 25 proc. położnych poniżej 2205 zł brutto. Analogicznie 25 proc. pielęgniarek zarabia powyżej 3335 zł brutto, a 25 proc. położnych powyżej 3360 zł brutto miesięcznie (mediana dla pielęgniarek - 2640, położnych - 2700 zł).

    - Finanse to ważna sprawa. Młodzież, która decyduje się na kształcenie na kierunkach pielęgniarskich, widzi, jak doceniany jest ten zawód. Efekt jest taki, że ci młodzi ludzie kończą naukę i wyjeżdżają z kraju. Czy państwo polskie stać na to? - pyta Maria Olszak-Winiarska.

    Przypomina, że w województwie lubelskim rocznie przybywa wprawdzie ok. 300 absolwentów kierunków pielęgniarskich, ale tylko ok. 50 z nich odbiera prawo wykonywania zawodu.

    Rynek Zdrowia

    ← Powrót

Korzystając z tej strony, wyrażasz automatycznie zgodę na zapis lub wykorzystanie plików cookies. Twoja przeglądarka internetowa umożliwia Ci zarządzanie ustawieniami tych plików. Jeśli nie chcesz, by ta informacja wyświetliła się ponownie, kliknij "zgadzam się".