Fundusze Europejskie
Samorząd Województwa Wielkopolskiego
Unia Europejska
    • 06-10-2015

    Immunoterapia w raku płuca: jesteśmy na początku drogi

    Nowe formy immunoterapii stanowią niewątpliwą wartość. W tym roku po raz pierwszy - najpierw podczas konferencji ASCO, potem na europejskim kongresie onkologicznym w Wiedniu - przedstawiono wyniki badań, które potwierdzają możliwość uzyskania korzyści po zastosowaniu immunoterapii w leczeniu drugiej linii chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca.

    - W wymienionym wskazaniu kilka leków z grupy immunoterapeutyków wykazało swoją wyższość w porównaniu do tradycyjnej chemioterapii - ocenia prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej.
    W naszej populacji u ok. 10 proc. chorych z rozpoznaniem niedrobnokomórkowego raka płuca występuje mutacja genu EGFR.
    - U tych chorych dużo lepszym rozwiązaniem terapeutycznym niż chemioterapia są inhibitory kinaz tyrozynowych. Pozostali chorzy to kandydaci do tradycyjnej chemioterapii. Jednak jestem przekonany, że z czasem u części pacjentów metody immunoterapii będą zastępować chemioterapię. Podstawowym warunkiem jest jednak określenie podgrup chorych, którzy są prawdziwymi beneficjentami tego leczenia. Immunoterapia w raku płuca ma charakter terapii personalizowanej - z pewnością są podgrupy, które nie odnoszą z immunoterapii korzyści, ale są też tacy, dla których jest to najlepsza opcja - dodaje profesor.
    Czym jest immunoterapia
    - Immunoterapia - w skrócie - polega na zmodyfikowaniu odpowiedzi immunologicznej organizmu tak, by sam mógł bronić się przeciwko komórkom nowotworowym - wskazuje dr Marta Skoczek z oddziału onkologicznego Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Krakowie.
    Ta stymulacja może oznaczać blokowanie mechanizmów odporności, modyfikowanie i odbudowywanie tych mechanizmów albo ich pobudzanie.
    Podanie odpowiednich leków blokuje działanie mechanizmów negatywnie wpływających na przeciwnowotworowe działanie cytotoksycznych limfocytów T. Limfocyty T są jednym z najważniejszych elementów oddziaływania w obronie układu odporności. Wykazują działanie przeciwnowotworowe dzięki zdolności do rozpoznawania i eliminowania antygenów nowotworowych. Zdarza się jednak, że ich działanie może być hamowane przez szereg regulatorów.
    - Przykładowo w raku płuca aktywność limfocytów T przeciwko komórkom nowotworowym może być hamowana przez receptor PD-1 (występuje na powierzchni limfocytów) oraz ligand (PD-L1) obecny w nadmiarze na powierzchni komórek nowotworowych. Odpowiedni lek - inhibitor punktu kontrolnego PD-1, potrafi zablokować ten receptor, co umożliwia działanie cytotoksyczne limfocytów T - wyjaśnia prof. Krzakowski.
    Inne działania niepożądane
    Podkreśla, że poza innym sposobem działania niż tradycyjne leczenie, immunoterapia ma też inne działania niepożądane: - Inne to znaczy takie, z którymi dotychczas nie stykaliśmy się (np. zaburzenie czynności tarczycy, niewydolność nadnerczy, zapalenie płuc) i występujące po dłuższym okresie czasu. Natomiast ostre powikłania (np. mielosupresja, nudności i wymioty) towarzyszące immunoterapii występują znacznie rzadziej niż po chemioterapii.
    Jednocześnie immunoterapia nie powoduje szybkich i gwałtownych regresji, czyli zmniejszenia masy nowotworu. Korzystny efekt występuje po upływie pewnego czasu, dlatego wymaga cierpliwości ze strony lekarza i pacjenta. Potrzeba też więcej czasu, by ocenić w sposób wiarygodny efekt terapii. Przykładowo regresja nowotworu jest w dużo mniejszym stopniu wykładnikiem skuteczności. Dlatego w przypadku badań klinicznych immunoterapeutyków wprowadzono inne kryteria oceny odpowiedzi, tzw. system odpowiedzi immunologicznej.
    Nadal jednak punktem końcowym w badaniu klinicznym jest całkowite przeżycie lub przeżycie wolne od progresji choroby. Określenie wartości pod względem wydłużenia przeżycia należy rozpatrywać w zależności od rodzaju nowotworu, stadium zaawansowania choroby, wpływu na jakość życia i bezpieczeństwa. Dwa ostatnie z wymienionych, czyli ocena jakości życia i bezpieczeństwo, są obecnie traktowane na równi ze wskaźnikami korzyści klinicznej.
    Z chemioterapii nie rezygnujemy
    Czy wraz z rozwojem immunoterapii, klasyczna chemioterapia odejdzie do lamusa? Zdaniem prof. Krzakowskiego, odtrąbienie końca konwencjonalnej chemioterapii byłoby przedwczesne i pochopne. - Decyzja na temat rodzaju leczenia z udziałem chemioterapii zależy od rodzaju nowotworu, stopnia zaawansowania, jego charakterystyki biologicznej i molekularnej. Przykładem wykorzystania charakterystyki biologicznej w podejmowaniu decyzji na temat leczenia jest rak piersi, który u 70 proc. kobiet jest hormonozależny. Wiadomo, że hormonoterapia u tych 70 proc. ma dużo większe szanse powodzenia niż jakiekolwiek inne leczenie.
    Z kolei w raku piersi potrójnie ujemnym, ze względu na brak ekspresji receptorów HER2 i receptorów hormonalnych, chemioterapia póki co powinna być uwzględniana jako podstawowa forma leczenia. Poza tym chemioterapia ma w wielu przypadkach działanie synergistyczne w połączeniu z radioterapią. Jeszcze nie wymyślono niczego, co miałoby przewagę nad chemioterapią skojarzoną z napromienianiem u kobiet chorych na raka szyjki macicy miejscowo zaawansowanego.
    Chemioterapia nie powinna być nadużywana w celach paliatywnych, bo jest leczeniem toksycznym i w wielu wypadkach stosowanie klasycznej chemioterapii powoduje, że staje się ona dla chorego gorsza niż sama choroba.
    Po drugie, nie powinno się zastępować chemioterapią metod leczenia, które są ukierunkowane molekularnie lub hormonoterapii. Jeszcze 10 lat temu w Polsce, większość chorych na raka piersi - prawie 70 procent - otrzymywało chemioterapię zamiast hormonoterapii, a powinno być odwrotnie. Takie postępowanie było łatwiejsze, a uzyskiwany efekt szybszy, ale skutki długoterminowe były gorsze. Na szczęście udało się zmienić wspomnianą proporcję i obecnie większość chorych na raka piersi otrzymuje leczenie hormonalne.
    Immunoterapeutyki na rynku
    Coraz więcej leków immunologicznych jest dostępnych dla pacjentów. Onkolodzy potwierdzają, że przyjęty przed laty kierunek poszukiwań nowych opcji w immunoterapii czerniaków przynosi obecnie znakomite efekty. Profesor Krzakowski ma nadzieję, że to samo można będzie powiedzieć za kilka lat o raku płuca: - W czerniaku, w niektórych sytuacjach, immunoterapia weszła już do standardów postępowania. W przypadku raka płuca jesteśmy na razie na początku tej drogi - zaznacza ekspert.
    Rozwijane w niedrobnokomórkowym raku płuca leki działają na różne mechanizmy. Niektóre blokują receptory komórek nowotworowych. Tu znalazły zastosowanie inhibitory kinaz tyrozynowych związanych z receptorem dla naskórkowego czynnika wzrostu (EGFR): erlotynib i gefitynib oraz niedawno zarejestrowany afatynib, który nieodwracalnie blokuje przesyłanie sygnałów utworzonych przez receptory EGFR. Te przeciwciała są skierowane przeciw domenie wewnątrzkomórkowej EGFR. Z kolei cetuksymab wiążąc się z receptorem EGFR zapobiega wzrostowi komórek nowotworowych, blokując receptor na zewnątrz komórki.
    Nadzieją są też leki ukierunkowane na immunologiczne punkty kontroli odpowiedzi odpornościowej. Obecnie w obrocie znajduje się niwolumab - inhibitor punktu kontrolnego PD-1. W badaniach klinicznych są kolejne przeciwciała blokujące receptor i ligand programowanej śmierci (PD-1 i PD-L1), których celem jest usprawnienie funkcji limfocytów T cytotoksycznych.

    Rynek Zdrowia.

    ← Powrót

Korzystając z tej strony, wyrażasz automatycznie zgodę na zapis lub wykorzystanie plików cookies. Twoja przeglądarka internetowa umożliwia Ci zarządzanie ustawieniami tych plików. Jeśli nie chcesz, by ta informacja wyświetliła się ponownie, kliknij "zgadzam się".